środa, 28 października 2015

Figurkowy Karnawał Blogowy - XIV Konwersja



Bardzo zacna inicjatywa, którą śledzę od dawna na zasadzie: "trzeba w końcu wziąć udział". Tym razem zacisnąłem zęby i niniejszym debiutuję w Figurkowym Karnawale Blogowym nr XIV, którego tematem jest konwersja.

Jak tylko zobaczyłem ten temat w głowie wyświetlił mi się wyrazisty obraz wielkiego robota uchwyconego w dynamicznej pozycji podczas ataku wręcz - nie wiem dlaczego, ale to po prostu musiało być to, nic innego.


Niemal od razu trafiłem w sieci na zestaw do najnowszej frakcji Adeptus Mechanicus z Warhammera 40.000. Ani nie grywam w ten system ,ani nie zbieram produkowanych do niego figurek, jednak te modele, zaprojektowane w wyraźnym stylu retro, od razu chwyciły mnie za serce (a chwilę później również za portfel :). Tak prezentują się modele na pudełku:




Piękne statyczne modele, które aż proszę się o nadanie im dynamiki :)


Po otwarciu pudełka pierwsze obawy - elementów jest naprawdę sporo i jak się okazuje np. każda noga robota to 5 oddzielnych części. Dla ciekawych wygląd wyprasek:





Dla modelarza raj, tylko ja zacząłem się obawiać, czy aby to co planowałem jako konwersja nie będzie po prostu inną niż zaprezentowana na pudełku opcja sklejenia :/ W czasie prac te obawy się niestety częściowo potwierdziły, nogi które jak zakładałem będą wymagały cięcia i wyginania ,przyjęły zaplanowane przeze mnie ułożenie w zasadzie bez ingerencji skalpela. Tułów, który chciałem obrócić, jest mocowany na "kulkowych" biodrach i ruchomy w bardzo szerokim zakresie. Nawet głowa, bardzo sprytnie "wkleszczana" pomiędzy dwie skorupy tułowia bez użycia kleju, jest ruchoma w poziomie.

Nic to, pomyślałem, nie wypada się poddawać, zawsze pozostawała mi jeszcze jedna przeróbka, o której za chwilę.

Przed sklejeniem robota musiałem dobrze rozplanować ułożenie kończyn i tułowia, tak aby finalnie powstała dynamiczna sylwetka biegnącej maszyny o w miarę logicznym ułożeniu ciała. Dla zobrazowania sobie jak to może wyglądać posłużyłem się gumkami recepturkami oraz masą mocującą Pritt:


Następnie przy użyciu zakupionego w sklepie RcTrax dwuteownika z plasticardu zbudowałem "maczugę", jaką miał dzierżyć w prawym łapsku mój robot. W zamyśle miał to być stalowy element konstrukcyjny wyrwany z betonu wraz ze zbrojeniem jako biała broń nieimprowizowana, nie planowałem bowiem mocowania na modelu widocznej na pierwszej fotografii broni palnej.

Kształtkę nieco wygiąłem po rozgrzaniu, nawierciłem dwie małe dziurki i rozdarłem na jednym końcu. Na drugim przykleiłem fragmenty pianki izolacyjnej w które wkleiłem kawałki spinaczy. Starłem się oddać także siłę robota wykonując na kształtce wgłębienia w miejscu gdzie miały trzymać ją palce robota. Jeden z palców musiałem obciąć i przykleić ponownie z zastosowaniem pina, przy okazji nieco go przedłużając. Wyglądało to tak:





W drugiej ręce wyciąłem wszystkie palce i za pomocą pinów umocowałem je "rozcapierzone", tak jak w wyciąganej dla złapania czegoś ręce. Na tym etapie model prezentował się tak:





Finalnie luki przy palcach uzupełniłem milliputem, a w ostatniej chwili zdecydowałem się jeszcze dodać osłonę sekcji zasilania (?) na plecach. I finał:




Na tym zakończyłem prace, korzystając z możliwości przedstawienia konwersji bez jej malowania, na które nie wystarczyło mi czasu. Na pewno zaprezentuje na blogu finalny efekt, zarówno samego malowania robota, jak i obmyśloną już podstawkę sceniczną.

Startując z pracami zakładałem, że robot będzie wymagał dużej ingerencji w ustawienie kończyn, jednak okazało się, że elementy zestawu pozwalają na naprawdę dużą dowolność. Pracy wymagała maczuga i palce rąk, jednak wciąż mam wątpliwości czy to nie za mała, aby tą pracę nazwać pełnoprawną konwersją. Niestety z tego co widzę jestem też jedynym uczestnikiem, który modelu nie pomalował – mam jednak nadzieję, że z uwagi na debiut zostanie mi to wybaczone :)

Jakby ktoś chciał zajrzeć jak wyglądały poprzednie edycje to zapraszam TUTAJ. Aktualną edycją dowodzi Piotr Ledwoń 

10 komentarzy:

  1. Nieźle, nawet się nie spodziewałem że można go tak w ruch wprowadzić hehe. Szkoda że nie pomalowany - dodam sobie też Twojego bloga do obserwowanych żeby nie przegapić bo jestem ciekawy jak wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Malowanie na pewno będzie, chciałbym z niego wycisnąć maksa swoich aktualnych umiejętności, a na to po prostu nie było już czasu, zwłaszcza jak moje małe pociechy nie współpracują wieczorami ;-)
      Sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie.

      Usuń
  2. Pomysłowa konwersja, z niecierpliwością czekam na pomalowany model :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! teraz to się będę musiał mocno postarać :)

      Usuń
  3. Ha! Zapowiada się genialnie! Na pewno będę obserwował postępy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie zawiodę oczekiwań :)

      Usuń
  4. Świetna robota, w życiu nie powiedziałbym, że można z tego modelu wykrzesać tyle dynamiki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki, sam się nieco zaskoczyłem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Robocik uroczy (torchę jak Tachikomy z GiTSa), a wątek tych cudów z plasticardu bardzo interesujący! Może i mnie się kiedyś to nada. Żeby nie było Ci smutno, swojej karnawałowej konwersji też jeszcze nie pomalowałem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robot jest rzeczywiśćie w zupełnie innym stylu niż typowy ludzki sprzęt z tego uniwersum. Mnie się kojarzy ze starymi filmami SF, ma taki troche retro styl.
      Te kształtki z plasticardu to bardzo ciekawe modelarsko elementy.

      Zawsze raźniej jak nie będę sam :)

      Usuń